Eksperyment „Blogerka”

Polska blogosfera nieustannie się rozrasta. W czołówce, zarówno pod względem ilości jak i popularności, są z pewnością blogi modowe i kulinarne. Tak pierwsze jak i drugie nie mogą obejść się bez zdjęć – to właśnie dobre zdjęcie tworzy pierwsze wrażenie i powoduje, że czytelnik przejdzie do treści.

O ile blogerzy zajmujący się kulinariami mogą robić dobre zdjęcia sami w domowych warunkach, o tyle blogerzy modowi najczęściej muszą się wspomagać osobami stojącymi po drugiej stronie obiektywu. I tu zaczyna się problem. Po pierwsze niezbędna jest umiejętność pokazania na zdjęciu tego co jest istotne, czyli konkretnej stylizacji i najważniejszych jej elementów. Po drugie dobór odpowiedniego pleneru – często na zdjęciach zamieszczanych na blogach tło staje się ważniejsze niż modelka. Po trzecie jakość i postprodukcja – wiem że bardzo liczy się naturalność, ale latające w tle śmieci, cienie pod oczami czy drobne mankamenty odzieży nie wpływają dobrze na odbiór całości. Wszystkie te niedociągnięcia można zredukować współpracując z fotografem i od czasu do czasu odwiedzając studio.

Żeby przekonać blogerów, a przede wszystkim atrakcyjne blogerki, przeprowadziliśmy eksperyment „blogerka w studio”. Do współpracy zaprosiliśmy Linde-Lo, niezwykle sympatyczną dziewczynę z całkiem niezłym doświadczeniem blogowym, która miała zapozować w studio, prezentując kilka własnych stylizacji. Wszystko miało obracać się wokół krótkiej, skórzanej spódniczki, co bardzo się nam spodobało.

Okazało się, że sesja była dla dziewczyny chrzestem bojowym w studio. Pierwszy raz miała do czynienia z oświetleniem studyjnym i stadem biegających wokół niech wariatów chcących wycisnąć z niej jakieś dziwaczne pozy czy miny. O ile ze światłem i otoczeniem oswoiła się niezwykle szybko, o tyle zmienić nawyki pozowania w określony sposób było juz trudniejszym zadaniem. Po kilku prośbach i groźbach udało nam sie namówić modelkę żeby podniosła i pokazała oczy. Po przełamaniu pierwszych lodów do pozy otwartej doszliśmy juz szybko.

Cała sesja trwała ok. trzy godziny. W jej trakcie zdołaliśmy zrobić cztery stylizacje wokół głównego motywu, czyli dokładnie to, co było zaplanowane.

Żaneta (bo tak ma na imię Lindo-Lo) po zdjęciach stwierdziła, że trochę sie obawiała przed sesją, ale okazało się że nie taki diabeł straszny. Zapraszamy do zapoznania się z jej punktem widzenia na jej bloga. O tym czy sesja i jej wyniki spodobały się blogerce może świadczyć to, że wybrała z niej ponad 20 ujęć – nam zdradziła, że zazwyczaj z materiału który przygotowuje na bloga (często ponad 200 ujęć) wybiera trzy, cztery zdjęcia.

Zbliża się zima, pierwszy śnieg już za nami. Jesteśmy przekonani, że wielu blogerów (i nie tylko) mogłoby wzbogacić swoje posty o zdjęcia studyjne. Można w siarczyste mrozy pokazać pomysły na nadchodzącą wiosnę czy lato. Można zaskoczyć swoich czytelników naprawdę niezwykłymi pomysłami – studio i praca z profesjonalnymi fotografami to nowe, często zaskakujące możliwości.

Darek


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

− 4 = jeden

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>